Na razie to ostatnia część tekstów o charakterze autobiograficznym,
będą publikacje od roku 2027 - ale w zupełnie innej formie:
Latem roku 2001 skończyła się szkoła. Minęło kilka kolejnych miesięcy
tego roku, przyszły święta i rozpoczął się pierwszy rok mojej twórczej
samodzielności.
W międzyczasie jeździłem jeszcze dość często do Gdańska, do omawianej
w skrócie pracowni przy stoczni gdańskiej. Poza tym przygotowywałem
sobie miejsce do pracy w domu i..., rozpocząłem ustawianie, szkicowanie,
fotografowanie własnych martwych natur, pejzaży - ponieważ podówczas
były to moje ulubione tematy malarskie. Między innymi, powstały zręby
cyklu o trochę poetycznym charakterze, lekko symbolicznym, z barokowo
silnym światłocieniem, pt. "Nokturny" - z tym, że u mnie były to nocne...,
martwe natury. Rok 2002 stał pod znakiem wędrówek po okolicy Tczewa,
malowania obrazów samego Tczewa, panoram, okolicy, wypraw z wędką,
i malowania. Niemal codziennego malowania.
Jakoś tak się złożyło, że podówczas nie znałem właściwie tczewskiego
środowiska twórczego.
Trzeba było to zmienić.
Zatem jeszcze pod koniec roku 2001 zacząłem śledzić gdzie i kto i co się
w Tczewie dzieje.
Tak od sytuacji do sytuacji, od rozmowy do rozmowy, zorganizowałem sobie
pierwszą, przekrojową wystawę indywidualną - w filii głównej tczewskiej,
Miejskiej Biblioteki Publicznej - ówcześnie dysponującej drugą co do wielkości
salą wystawienniczą w mieście - w samym centrum tczewskiej starówki.
Ponadto wystawy w tym miejscu miały długą tradycję, odbywało się ich
co najmniej kilka każdego roku.
Wernisaż miał miejsce 8 marca roku 2002 - i też od tego momentu, bez żadnych
wątpliwości (choć myślę, że już co trzeba udowodniłem wcześniejszymi postami),
mogę sobie policzyć start swojej już całkiem, indywidualnej drogi twórczej.
Poniżej kilka skanów / zdjęć:
Okolicznościowa księga wpisów - pierwszą stronę przygotował Wiesław Tocha - niestety
nieżyjący już - wieloletni plastyk i osoba pracująca z artystami podczas przygotowywania
ekspozycji w bibliotece.
![]() |
| Ja i obrazy..., jak widać "tuszę" miałem "pokaźną" ekhm... |
![]() |
| Zdęcie z wieszania wystawy kilka dni przed wernisażem. |
Plus nieco pokazanych prac:
Wystawa została dobrze przyjęta, artystów lokalnych było na niej sporo, ot..., większości
jeszcze nie znałem, a oni przyszli, popatrzyli i na razie nic z tego nie wynikło.
Co nie znaczy, że w ogóle nie było efektów, ależ były, bezpośrednie, pośrednie...,
a także, zaraz potem załatwiłem sobie kolejne. Także dzięki tej wystawie, wkrótce
później mogłem wziąć udział w drugim plenerze malarskim.
Pierwszym w Tczewie - drugim w ogóle, o tak powinienem powiedzieć. Zdjęć prac
pokazanych - kilku niewielkich panoram Tczewa zza Wisły - nie mam, ale mam ślad taki:
W roku 2002 miałem jeszcze jedną wystawę indywidualną, w holu Urzędu Miejskiego,
tczewskiego ratusza - dotyczącą wyłącznie architektury Tczewa. Dokumentację foto
robił znany tczewski fotograf Zaczyński (już niestety nie żyjący). Problem w tym, że
jedyną kopię cyfrową "pożarł mi" wirus komputerowy, który "spalił" twardy dysk
pierwszego domowego PC-ta, jeszcze wiosną roku 2006. I tak jakoś wyszło, że do tego
czasu Pan Zaczyński negatywu nie znalazł, kopii cyfrowej nie miał, i tak oto, z bardzo
fajnej wystawy i wielu prac, które potem też się co do jednego rozeszły, nie pozostała
żadna fotografia - ślad oczywiście jest w archiwach UM w Tczewie, ale to tutaj nic
nie zmienia. Wystawa trwała od lipca, do końca sierpnia roku 2002, a i tu anegdotkę
rzucę - dwa obrazy zostały skradzione, dwa z trzech, które wcześniej pokazałem podczas
wystawy poplenerowej... Ktoś chciał je mieć - nie płacąc - tak bardzo, że zaryzykował
wyniesienie ich, w biały dzień, z holu Urzędu Miejskiego...
Latem - o czym nie pisałem wcześniej - długi czas (kilka tygodni) spędziłem jak co roku
z dziadkami i innymi krewnymi w domku letniskowym Brodnicy Dolnej, opodal
Ostrzyc na Kaszubach. Domek ten historię miał dość złożoną, ponieważ, m.in.,
w przeszłości poprzedniego ustroju, zwłaszcza w pierwszej połowie lat 80' XX wieku
gościli w nim tacy ludzie jak Pan Mazowiecki... i wiele innych, znanych nazwisk
Solidarności. Domek należał bowiem do wspomnianej już siostry mojej śp., Babci Zosi,
Ireny Hall, mamy "tych Hallów". To dla mojej opowieści nic nie znaczy, ot, taka
ciekawostka. Ja na szczęście nie angażuję się w żadną politykę, wręcz trzymam się
od tego świata tak daleko jak się da - i dla mnie tamto urokliwe miejsce miało całkiem
inny wymiar. Robiłem szkice, fotografowałem co się dało, łaziłem po morenowych
kaszubskich wzgórzach, łowiłem ryby, zbierałem grzyby, obserwowałem wodne ptaki,
jaszczurki, liczne płazy... Raz nawet pływając łódką utopiłem w tym jeziorze aparat mój
pierwszy - czyli Feda. Na szczęście było to już przy brzegu, aparat podbierakiem z dna
zgarnąłem, na brzegu rozłożyłem na ile się dało, osuszyłem, złożyłem z powrotem i..., po
kłopocie. Dzisiejszy smartfon lub zaawansowana cyfrowa lustrzanka byłyby do wyciepania
na śmietnik, a fed, jako całkowicie mechaniczny - wystarczyło jedynie przesuszyć
na słońcu i działał dalej, ba działa i dziś.
Po wakacjach, które dla mnie były po prostu krótką przerwą od tczewskiej codzienności,
wróciłem by malować... Może to się komuś - kto nie maluje - wydać jakoś takoś
monotonne, tak ciągle tylko maluje i maluje i co to kogo obchodzi..., ale to tak samo
dotyczy każdej pasji, każdego hobby. Spytacie czy żyłem czymś jeszcze, zawodem jakimś,
albo pasją inną? Wówczas wszystkie inne były już zupełnie drugoplanowe - robiłem
w końcu to, co zawsze robić chciałem...
Tak - w dużym skrócie, minął mi rok 2002 i rozpoczął się 2003.
Drugi rok mojej twórczej ścieżki obfitował z znacznie większą ilość zdarzeń o charakterze
artystycznym, tak, że nawet na ryby jeździłem mniej i wakacje nie były tak ekscytujące...
Zaczęło się, tym razem, w maju - wystawą indywidualną - a jakże - w sali na poddaszu
Tczewskiego Centrum Kultury - podówczas jeszcze największego i najważniejszego
ośrodka kulturalnego w Tczewie. Poniżej kilka zdjęć z wystawy i obrazów, co nie co:
![]() |
| Plakat |
![]() |
| Oto ja, całe 49 kilo wagi. Żaden garnitur nie był zbyt mały, ani nawet obcisły... ehm, ehm. |
![]() |
| Przemawia Pani Wiesława Quella, ówczesna Dyrektor TCK. |
| Pierwsze moje prace z serii Vanitas - "Zbyt twardy orzech", olej na płycie, 2003 |
![]() |
| Vanitas, olej, płyta, rok 2003 |
| Iluzje, olej, płótno, 30x40 cm, rok 2003 |
![]() |
| Jabłko Adama, olej, płyta, 2003 |
Plus kilka pierwszych prac cykli nieco..., innych:
| Metafory I - Spadek, olej na płucie. |
Nad przygotowaniem prac na tą wystawę pracowałem od jesieni do kwietnia, a łącznie
pokazałem około 60 prac, w tym nieco z roku 2002, powyższe i nieco innych, które
jednak pokażę za chwilę, przy okazji innych wydarzeń roku 2003.
Wkrótce po zakończeniu wystawy odbywał się kolejny plener malarski w Tczewie.
Uczestniczyłem w nim i nie tylko, bo tym razem, podczas wystawy poplenerowej
zdobyłem nagrodę publiczności "za Najlepsze obrazy pleneru". Zdjęć tych prac
niestety nie posiadam, pokażę więc tylko, tradycyjnie - dyplom z udziału:
Podczas wernisażu, zaraz po ogłoszeniu wyników, podszedł do mnie bardzo wysoki
(jak sam mówił 2 metry i 10 cm za grzywkę), przedstawiając się jako Janusz Mokwa,
tczewski malarz prowadzący grupę uczniów w Sekcji Plastycznej w Spółdzielczym
Ośrodku Kultury w Tczewie, zaprosił mnie do swojej sekcji, obiecał pomóc na starcie...
Szczerze pisząc, po szkole, ledwie rozpocząwszy samodzielne działanie, nie miałem
specjalnej ochoty by wchodzić w nieznane mi środowisko na nie do końca jasnym statucie,
uczniem ponownie też nie widziało mi się być, więc, podkreślam, bo będzie jednak ciąg
dalszy - w tamtym momencie było miło ale zaraz o tym zapomniałem...
Zwłaszcza, że w tym samym miesiącu (czerwiec), odbywała się również wystawa
zbiorowa związana z tczewskim Festiwalem Twórczości Sakralnej, a także towarzyszącym
konkursem plastycznym, w którym na starcie - jak się dowiedziałem - jestem wyróżniony
i mogę przedstawić więcej prac w postaci wystawy indywidualnej w prezbiterium kościoła
tzw. "Szkolnego" (przy budynku dawnego klasztoru żeńskiego - a współcześnie siedziby
szkoły muzycznej w Tczewie), pod wezwaniem św. Stanisława Kostki. Jako, że moje
obrazy wyróżnione, były martwymi naturami z wspomnianej serii "Nokturnów", takie
też pokazałem i taki był tytuł mojej ekspozycji. Jedną z nagród był również magnetofon
sony, z radiem i paroma, ówcześnie, nowoczesnymi bajerami jak odtwarzacz CD, wtedy
całkiem droga rzecz. I trwała dość. Był rok 2003, magnetofon i CD już nie działają jakąś
dekadę..., ale radio, owszem. Aby się już w tym poście nie powtarzać dodam, że w roku
2004, a nawet, wybiegając nieco w przyszłość, w 2005, podczas FTS - u miałem kolejne
wyróżnienia, a zatem też wystawy - jak wyżej. A poniżej, w wyborze zdjęć prac, dodaję
wykonane między rokiem 2002 a 2004.
Poniżej co nie co o wystawie i parę prac:
Żeby mi się nie "nudziło", wkrótce po tej wystawie była kolejna zbiorowa wystawa,
tym razem absolwentów szkoły podstawowej nr. 11 w Tczewie, a jakoś takoś się
złożyło, że przez 11 przeszło sporo zdolnych ludzi - m.in. absolwentka ASP w Gdańsku,
przy okazji młodsza siostra wspomnianego wcześniej przyjaciela z podwórka Marcina,
Monika Polak, a i znany surrealista Jarosław Kukowski i jego przyjaciele - uczniowie,
jak Piotr Lemke, czy Andrzej Hrynkiewicz. Jestem nieco od tej trójki młodszy, ale też
tę samą szkołę kończyłem i inni, których nie wymienię, bo sorki, batorki, ale nie
pamiętam kto jeszcze uczestniczył - i nie traktujcie tego jako coś złego, przytyk,
czy krytykę, ot, po prostu, tyle lat minęło... Jarosława Kukowskiego i jego znajomych
poznałem zresztą też w roku 2003, tu także była próba wciągnięcia w poczet uczniów,
i i z tej propozycji, nie skorzystałem. Lecz nie była to - jak różne zawistne mendy
potem sugerowały, ani arogancja, ani wrogość, ani cokolwiek złego, po prostu wydawało
mi się wówczas szczęśliwym pomysłem, by jednak iść, wyłącznie, własną drogą...
Jednak podówczas, gdy lato się kończyło, lato pełne artystycznych wrażeń, ja już miałem
w planach kolejną wystawę grupową, w Tczewskim Centrum Kultury (Dziś CKiS),
a i z początku wyłącznie pozytywna znajomość z Jarosławem Kukowskim pozwoliła
mi we wrześniu wziąć udział w wystawie grupowej przez niego zainicjowanej w CK
w Gdańsku Oruni. Następnie, jako, że na coś takiego odpowiedzieć można tylko
wzajemnością, zaprosiłem Jarka - i znajomych jego - Piotra i Andrzeja do udziału
we wcześniej już przygotowywanej wystawy we wspomnianym TCK - gdzie obok
wymienionych i mnie uczestniczyli członkowie istniejącej podówczas w Gdańsku grupy
"Oddział Klasy Trzeciej", a to: Oskar Zamek - Gliszczyński i Artur Owczarek,
Maria Feret - obecnie zaś Kiszkurno - którą jak i kolejnego uczestnika - Mateusza Wysieckiego
poznałem z omawianej Akademii Multimedialnej, z pracowni koło Trzech Krzyży...
Była to wprawdzie ostatnia wystawa roku 2003, ale tu poszedłem bardziej za tokiem myśli
niż chronologią, albowiem..., miesiąc wcześniej odbyła się druga moja wystawa
(indywidualna) w roku 2003 - w Osiedlowym Domu Kultury "Suchostrzygi", SM
W Tczewie. Wystawa - prze ze mnie nie planowana.
A to było tak. W okolicach wystawy w Gdańsku Oruni dostałem telefon od...,
wspomnianego wcześniej Janusza Mokwy, który niniejszym oznajmił mi, że, aby
zachęcić mnie do swojej Sekcji Plastycznej właśnie załatwił mi wystawę indywidualną
w danym miejscu. I wernisaż będzie raptem za jakieś 10 dni...
Byłem z początku nieco zaskoczony, bo o rozmowie czerwcowej po prostu zapomniałem,
ale..., takim propozycjom, zwłaszcza na starcie samodzielnego działania, się nie odmawia.
Wówczas jednakże, nadal nie byłem przekonany, czy chcę być w Sekcji Janusza, niemniej,
wystawa się odbyła, posiedzieliśmy prawie do drugiej w nocy (!), pogadaliśmy i...,
od listopada 2003 stałem się częścią Sekcji Plastycznej pod egidą Janusza Mokwy.
Prac pokazałem ponad 50, trochę pokazanych już wyżej, ciut takich, których zdjęć niestety
nie mam, plus kilka, które dla odmiany, w swoim archiwum posiadam:
I nadszedł kolejny - zarazem ostatni z dziś omawianych.
W roku 2004 także sporo się działo, a to plener Tczewski kolejny, a to pierwsza wystawa
(dla mnie pierwsza), zbiorowa członków Sekcji Plastycznej - w drugim podówczas jeszcze
działającym Osiedlowym Domu Kultury - "Śródmieście" - SM w Tczewie, kolejne
wyróżnienie na Festiwalu Twórczości Sakralnej.
Szerzej opiszę wystawy dwie, a właściwie trzy...
Najpierw wiosenne wystawy - z inicjatywy Janusza Mokwy - wystawy z lat 2004 i 2005,
z cyklu "Dwa Spojrzenia", w których uczestniczyła Babara Motyl - Tecław (i ja).
Wystawa w sporej sali ODK "Suchostrzygi" pozwoliła nam pokazać sporo prac, tak,
że wypełniła zalety i wystawy grupowej i indywidualnego pokazu prac obojga uczestników.
Poniżej nieco zdjęć - też z obu edycji:
Drugą / trzecią wystawą, o której "ciut" wspomnę - była druga wystawa przekrojowa,
indywidualna, w Miejskiej Bibliotece Publicznej - która odbyła się w październiku
roku 2004:
Była to zarazem ostatnia wystawa w roku 2004 - na ścianach wisiało ponad 80 prac,
od widocznych miniatur po spore kompozycje, z których niewielką część pokażę
jeszcze poniżej:
| Czas pracy, olej na płótnie, rok 2004 - autorska kompozycja, autoportret przy pracy, wykonany w pracowni Sekcji Plastycznej przy ODK "Śródmieście", SM w Tczewie. |
Ostatni z pokazanych obrazów, brał też udział w konkursie Art&Biznes,
z roku 2004 - bez żadnego sukcesu w samym konkursie, niemniej wspominam
o tym epizodzie, ponieważ przy okazji rozmów i dyskusji zaciętych na forum
internetowym - towarzyszącym całemu konkursowi, poznałem wielu ciekawych
ludzi z odległych stron - jak Katowice, Łódź czy Tarnów..., ludzi, których inaczej,
być może nigdy bym nie poznał..., i wiele wydarzeń, które opiszę w kolejnych dniach,
nie miałoby miejsca... Tak to czasem bywa, że nawet jeśli bezpośrednich skutków
nie ma, pośrednie bywają ciekawsze niż ewentualna wygrana w jakimś jednym konkursie...
Ogólnie, rok 2004 był..., rokiem bardzo owocnym, podczas którego wykonałem wiele
dobrych prac, działo się mniej może niż w 2003, ale..., niektóre z wydarzeń znacznie
lepiej owocowały w nieodległej i dalszej przyszłości.
Był to też rok, w którym bardzo dużo wędrowałem po okolicy, byłem też na Kaszubach,
i w wielu innych miejscach, ale to są sprawy mniej istotne - ważne by wspomnieć, że
był to od lat pierwszy rok, gdy czułem się naprawdę dobrze. Ogólnie rzecz ujmując.
A na koniec "troszkę" inaczej - czyli cykl abstrakcji (lata 2003 i 2004)...
Wszystkie wykonane w technice akrylowej, na papierze lub tekturze, formatu 70x50 cm.
Koniec części 6..., jutro lub pojutrze dodam 7, z wspomnieniami
z lat 2005 - 2007. Zapraszam!
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)




.jpg)




.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)








.jpg)

.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
















.jpg)
.jpg)
.jpg)



.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz